przycisk biografiaprzycisk odautoraprzycisk wystawyprzycisk artysciprzycisk linkiprzycisk kontakt

2237180804

Cień góry niemrawo i zwolna spływa przed moje oblicze, powoli robi się ciemno, a czerwień wieczoru ogarnia cały krajobraz. Cień jest bardzo gesty, płynie niczym lawa. Powoli zanurzam się w jego wnętrzu, najpierw stopy, nogi, biodra, pierś, a wraz ze mną kamień na którym siedzę. Cień już wypełnia całą dolinę, a ja wypełniam ten niewielki fragment jego objętości. Trwamy niemal w bezruchu.

Czerwień powoli ustępuje błękitom, a błękity świecą blaskiem tysięcy gwiazd.
Spóźnia się. Mimo to czekam cierpliwie i ze spokojem, bo już wiem, że nigdy nie spóźnia się bez powodu. Kilka kamieni ochłodzonych cieniem góry uniosło się z wolna ponad nieliczne drzewa i zatrzymało nad ich konarami. Będą tak pewnie wisieć do rana, aż słońce znów zaleje światłem tą dolinę…

Siedzę…
Czekam…
Tak od niechcenia unoszę garść piachu i wolno zataczam ręką koło rozsypując zawartość dłoni. Te ziarna pyłu i piachu, które nie opadły z powrotem na ziemie, tworzą naprzeciw mnie okrąg. Od razu przychodzi mi myśl do głowy, by otworzyć w nim okno. Jednak rozejrzawszy się po okolicy stwierdzam, że krajobraz jest zbyt banalny, a poza tym robiło się coraz ciemniej.

Czekam…
Kilka oczów uniosło się z pobliskiego krzewu truskawkowego, praktycznie tylko po to by wpaść do niego z powrotem. Ciekawe, czy jeżeli oczy miały by usta, to czy w tej chwili śmiały by się radośnie, czy też krzyczały by na siebie? Nie wiem, nigdy nie rozumiałem oczów…

- Co zamierzasz zrobić z tym okręgiem? – odwracam się nagle do tyłu. To jest przewodnik. Jak zwykle zjawi się niepostrzeżenie i jak zwykle jest ubrany w stary płaszcz, a na głowie ma równie stary cylinder.
- Nic nie chce z nim robić – odpowiadam – chce tylko by trwał tak przez chwile. Bardziej go stworzyłem z nudów, niż dla jakiegoś konkretnego powodu.
- Nic nie istnieje bez powodu.
- Czyli według ciebie wszystko musie mieć swój sens?
- Tak.
- A jeśli coś zaprzecza temu i istnieje wbrew jakiemukolwiek sensowi?
- A czy to nie jest wystarczający powód, by istnieć? Istnieć tylko po to by zaprzeczać logice. Na tym właśnie się opierają światy, które ty nazywasz alternatywnymi.
Przewodnik podchodzi do okręgu, ogląda, dotyka go, zaczyna sprawdzać jego stabilność. Następnie powoli wkłada głowę do wnętrza, rozgląda się i mruczy coś pod nosem.
- hmm… hmm… To jest naprawdę ciekawe – odpowiada po chwili. – wejdźmy może do środka.- mówiąc to przekłada nogę przez okrąg , by po chwili stanąć po drugiej jego stronie. Nie zastanawiam się długo, robię to samo. Powoli wchodzę do wnętrza zawieszonego w przestrzeni koło, usypanego z piasku. Staje obok przewodnika i rozglądam się dookoła. Już wiem, że to będzie długa i ciekawa noc.