przycisk biografiaprzycisk odautoraprzycisk wystawyprzycisk artysciprzycisk linkiprzycisk kontakt

0047200502

I znowu minął jakiś okres w życiu. Miało być cudownie, pięknie i wiecznie… a tu znowu gorycz porażki i złudne nadzieje. Im dłużej żyję tym coraz mniej rozumiem ludzi. Ich irracjonalność mnie przytłacza, czasami tak bardzo, że przedostaje się ona do mego świata i krajobrazy, które tam widzę też mnie przytłaczają.

To z tego powodu już tak dawno nie pisałem, znowu byłem zagubiony w chaosie żałosnych paradoksów życia powszedniego. Marzenia tlą się jeszcze w sercu, ale bezlitosny zegar powoli uświadamia mi, że ma racje i że to on zwycięży. Mimo to jednak nadal uważam, że pierwej legnę martwy niż się poddam. Tylko na jak długo starczy mi sił, kiedy to los rzuca mi pod nogi coraz to większe kłody drewna, a wszelkie działania, które jeszcze z takim zapałem realizuję, przynoszą mi zupełnie odwrotny skutek stając się karykaturą mojego życia. Tak jak by wszystko dążyło do zrealizowania wizji rozbawionego tłumu ignorantów, stojących nad mym grobem. Pokazują oni palcami na kupkę usypanej ziemi i zataczając się ze śmiechu mówią – „Patrzcie! To ten co odważył się marzyć! A jakie on miał ambitne plany! Ileż on chciał osiągnąć!”

Może to dobrze, że mam świadomość takiej wizji końca, bo tym bardziej większa będzie moja determinacja.

Na szczęście na mej drodze pojawiają się przebłyski nadziei. Jedno takie światełko zaświeciło niedawno, pojawiło się w chwili gdy go najbardziej potrzebowałem. Tli się niemrawo i lekki podmuch może je ugasić, ale już czuje jego ciepło. Okryłem je dłońmi i dorzucam małych suchych patyczków by zajaśniało większym blaskiem. Boje się by nie podzieliło losu innych ognisk, które miały się palić po zmierzch czasów i na wieki dzielić się ze mną ciepłem, a zgasiła je kropla porannej rosy.

Tak więc z nadzieją w sercu będę próbował ochronić ten płomyk przed rosą, wiatrem i deszczem. Mam nadzieje ze nigdy nie zgaśnie.